Przedłużenie bezcłowego handlu z Ukrainą
Z informacji Beaty Płomeckiej, korespondentki Polskiego Radia w Brukseli wynika, że w najbliższy wtorek Komisja Europejska wyrazi zgodę na przedłużenie bezcłowego handlu z Ukrainą. Wolny handel objąłby także produkty rolno-spożywcze, w tym zboża, drób i jaja czy cukier.
Na jak najszybsze przedłużenie wolnego handlu na Brukselę miały naciskać władze Ukrainy, w tym prezydent Wołodymyr Zełenski. Z jego argumentami zgadza się większość członków Komisji Europejskiej. Uważają, że Ukraina musi mieć środki na prowadzenie wojny z rosyjskim najeźdźcą. A bezcłowy dostęp do unijnego rynku ma to ułatwić. Jeżeli tak się stanie, Ukraina będzie miała wolny dostęp do wspólnego rynku co najmniej do czerwca 2025 roku.
Wojciechowski sprzeciwia się liberalizacji handlu z Ukariną
Przeciwko przedłużeniu bezcłowego handlu z Ukrainą opowiedział się już Janusz Wojciechowski, unijny komisarz ds. rolnictwa o czym pisaliśmy już wcześniej tu: Import z Ukrainy zaorze kolejnych rolników? Spór w KE o wolny handel z Kijowem.
– Kontynuacja przywilejów handlowych dla Ukrainy zawartych w wygasającym w tym roku unijnym rozporządzeniu, grozi ponownym kryzysem nadmiernego importu produktów rolnych z tego kraju – napisał Janusz Wojciechowski w liście do szefowej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen i Valdisa Dombrovskisa, wiceprzewodniczącego KE odpowiedzialnego za handel.
Zobacz więcej: Zawieszenie cła na import z Ukrainy - konflikt w Komisji Europejskiej!
Co w zamian? Komisarz ds. rolnictwa chciałby, aby Ukraina miała dostęp do unijnego rynku, ale w nowym rozporządzeniu powinny znaleźć się klauzule ochronne, w tym ilościowe na import ukraińskiego rzepaku, kukurydzy, słonecznika i pszenicy. Już wcześniej KE takie rozwiązania stosowała. Podobne regulacje powinny objąć także cukier i drób.
Siekierski i Kołodziejczak: przeciwko liberalizacji handlu
Również Czesław Siekierski, polski minister rolnictwa także zgłosił swoje obiekcje Komisji Europejskiej. W swoim piśmie Siekierski opowiada się za stopniową liberalizacją handlu z wyłączeniem najbardziej wrażliwych rynków, w tym zboża, cukru, mięsa drobiowego i jaj.
Z kolei z doniesień Katarzyny Szymańskiej-Borginon, brukselskiej korespondentk RMF FM, wynika, że w poniedziałek Czesław Siekierski ma rozmawiać w tej sprawie z Valdisem Dombrovskisem, unijnym komisarzem ds. handlu. Podobno podczas rozmowy polska strona ma zostać zapewniona, że "nowe rozporządzenie nie będzie prostym przedłużeniem starego" i znajdą się w nim klauzule bezpieczeństwa. Ale jak będą brzmiały dokładnie? Oto jest pytanie.
– Nie ma zgody Polski na pomysł forsowany przez Komisję Europejską, by liberalizacja handlu z Ukrainą była przedłużona na obecnych warunkach, które zagrażają polskim rolnikom. Interes polskich rolników, nasze bezpieczeństwo żywnościowe i opłacalna produkcja to priorytet – dodaje Michał Kołodziejczak, lider AgroUnii i wiceminister rolnictwa.
Obaj politycy także zapewniali rolników protestujących na granicy w Medyce, że będą chcieli utrzymać embargo na produkty rolne z Ukrainy, mimo gróźb ze strony Brukseli.
Premier Tusk ma się zaangażować w obronę polskiego rynku rolnego
Informacje o możliwej rychłej zgodzie KE na przedłużenie bezcłowego handlu z Ukrainą zareagował już m.in. Jacek Zarzecki, prezes Polskiego Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego.
– KE ma przedłużyć bezwarunkowy i jednostronny dostęp dla produktów z Ukrainy na dużo gorszych dla nas zasadach. Sprzeciwiają się temu komisarz rolnictwa Janusz Wojciechowski i polski minister rolnictwa Czesław Siekierski. Potrzebne zaangażowanie premiera – przekonuje Zarzecki.
W podobnym tonie wypowiada się także Bartosz Czerniak, rolnik i jednocześnie ekspert Polskiego Związku Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej POLSUS.
– Jeżeli Pan premier Donald Tusk nie bezie tutaj razem z Januszem Wojciechowskim współpracował na rzecz blokady takiego bezwarunkowego dostępu...to będzie mu ciężko przejechać przez polską wieś nie narażając się co najmniej na obelgi... ale problem w dłuższej perspektywie dotknie też miasta – uważa Czerniak.
W tym miejscu warto zauważyć, że polscy rolnicy już na 24 stycznia szykują protesty przeciwko działaniom Komisji Europejskiej, które ich zdaniem godzą w nasze rolnictwo. Ewentualna zgoda Komisji na handel z Ukrainą doleje przysłowiowej oliwy do ognia.
Jak rozwiązać problem Ukrainy?
Warto w tym miejscu także przypomnieć niedawne słowa Marcina Gryna, ekspert Federacji Branżowych Związków Producentów Rolnych. Dwa tygodnie temu podczas posiedzenie grupy roboczej „Zboża” Copa-Cogeca zwracał uwagę, że podstawowym aspektem jest zapewnić bezpieczeństwo ratownikowi. Dotyczy to zarówno wypadków, jak i pomocy Ukrainie.
W jego opinii konieczne jest jak najszybsze przeprowadzenie modernizacji infrastruktury portowej oraz eksportowej, aby pomóc rolnikom ukraińskim w sprzedaży zbóż na rynki światowe.
– Ale tak aby nie ucierpieli przy tym rolnicy z innych krajów. Uważam, że nasza pomoc będzie możliwa tylko i wyłącznie w przypadku, jeśli sami nie będziemy potrzebować pomocy. Najważniejsza jest bowiem zasada bezpieczeństwa ratownika. Uważam, że gwałtowny napływ i wzrostu udziału zbóż ukraińskich na rynku europejskim jest najpoważniejszym problem z jakim muszą mierzyć się europejscy rolnicy, a konflikt pomiędzy rolnikami europejskimi, a ukraińskimi niepotrzebnie narasta. Powinniśmy pracować nad rozwiązaniami przyszłościowymi, które będą integrować nasze rynki zbóż, a nie rodzić konflikt interesów, jak dzieje się w roku obecnym – powiedział Marcin Gryn.
Fot: Canva